czwartek, 29 stycznia 2015

Melanżyk dla Małżonka ;) Rękoczyn nr 7/2015 (58)

Powstał w ciągu 10 dni;) z potrzeby serca i z okazji dnia kłapouchego ;)... czyli: "A, bo tak" ;)
Zużyłam całe kilometry włóczki w rodzajach dwóch ;)... a raczej jednym ;)... kolorem się różniły;) Drops Fabel 107 (granat) i 522 (turkusowo-niebieski), 75% wełny i 25% poliestru, włóczka szalenie wdzięczna w robieniu:)
Dwa razy musiałam dokupywać włóczkę;) 
Za pierwszym razem, bo zdecydowałam się na robienie swetra z podwójnej nitki więc automatycznie zrobiło się jej za mało, a drugi raz, bo liczyć mnie nie nauczyli (samokrytyka w cenie) i zabrakło mi po dwa motki z koloru ;)
Dziergałam w każdej wolnej chwili :) 
Przód jest melanżowy, tył, rękawy, golfik i ściągacz z przodu granatowy.
 Sweter jest najprostszy, jaki tylko można było sobie w męskiej głowie wymarzyć;) choć zrobiłam również na przód kieszeń-kangurkę, ale decyzja o przyszyciu jeszcze nie zapadła ;)
 Dokonałam przymiarek... i podobno na gołe ciało lekko podgryza ;)
Zapomniałabym ;) miałam dopisać, że Małżonek Mój Osobisty dla potrzeb wizualnych (własnych), skorygował się za pomocą programu edytorskiego o 5% ;) - cokolwiek to znaczy, ja różnicy nie widzę ;D
Zdjęcie na modelu - tak na szybko i tylko jedno, bo Małżonek Mój Osobisty orzekł, że nie da się przeziębić nawet dla mojego bloga ;P
Żeby jak najwierniej oddać kolor sweterka, musiałam "wywlec" modela na świeżutkie, styczniowe powietrze ;)


DANE TECHNICZNE:
11 motków Drops Fabel 107 (granat);
5 motków Drops Fabel 522 (turkusowo-niebieski);
Druty 4 mm na ściągacze i 5 na dżersej.

środa, 28 stycznia 2015

GTI - to się nazywa zamówienie;)

GTI  - podobno to klasyk;)
Się na tym nie znam, ale "klasyk" ma być czarny z czerwoną cienką linią, zaczynającą się od ramion, a kończącą wykończeniem rękawów przy mankietach. Ma posiadać suwak, wzdłuż którego z jednej(!) strony ma się ciągnąć czerwona linia, pod szyją ma być półGOLF i (o zgrozo!) koniecznie ma być reglan, bo wtedy się dobrze układa?!? AAA! Wychowałam potwora! ;D 

Rysunek poglądowy trafił do mojej ręki...
... ale na moją głupawą minę i otwarte szeroko oczy 
(że o opadniętej szczęce nie wspomnę), 
jakoś nikt nie zareagował;) 
"Klasyk" podobno będzie się z TYM komponował kolorystycznie;)
Zdjęcia golfa oczywiście znalazłam gdzieś w internecie;)

Jedyne, co mi zostało to: 
zamówić włóczkę w wymaganej kolorystyce, 
wymierzyć dziecię wzdłuż i wszerz, 
poddać się przyspieszonemu kursowi reglanowemu,
i ochoczo(?) zabrać się do dziergania "klasyka";)

A mój Aeolian? Sam się zrobi?!?
;D 

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Rękoczyn "niedziergany" ;D

To się foch nazywa ;)
Nie dość, że człowiek-kobieta caluśki dzień (w przeliczeniu na roboczogodziny), w pocie czoła, na kolanach, poświęca takiemu kociopirzowi, żeby toto wyglądało jak piesek-dziewczynka (znaczy się suczka), to jeszcze będzie taka flora bakteryjna, nimfa błotna z którego bądź uroczyska, obrazę majestatu uskuteczniała?
Nos zadziera i fuka z niezadowolenia (nawet ukochane truchełko, u stóp w niełasce zalega), sucza jedna, wcale nie biorąc pod uwagę, że takiej paniuńci, to całkiem już mogło strzelić w kręgosłupie i pokręcić kobiecinę do cna na stare lata...
tylko leży taka i łypie tymi ślepiami, na prawo i lewo...
płastugę udaje...
i ani myśli o wdzięczności dla pani swojej jedynej, za trudy higienizacyjno-upiększające poczynione, tymi utrudzonymi "ręcami" ;)

A tom się użaliła ;D...
i pochwaliła za jednym zamachem ;P


Dziecięce Ponczo - Rękoczyn nr 6/2015 (57)

Ponczo powstało wg darmowego wzoru Drops'a Hermione, z dwóch motków moheru niewiadomego pochodzenia (z czeluści szafy Koleżanki mojej Służbowej) ;D... banderolki się nie zachowały ;) 
Włóczka była dość gruba bym mogła użyć drutów nr 5. 
Wzór dzierga się prosto, szybko i przyjemnie ;)
Ponczo trafi do małej Marysi, która zauroczona jest kolorem różowym :)
 Z powodu braku Marysi, na prezentację poncza wyraziło zgodę moje dziecię... do Marysi ni jak nie podobne ;P
 We wzorze pojawia się kilka bąbelków...
da się ich ilość przeżyć ;D
 W oryginale sznureczki do wiązania są skręcone i w tym samym kolorze co ponczo, ja zdecydowałam się na sznureczki z łańcuszka szydełkowego (nie mam pojęcia jak skręcić takie sznureczki), i ten sam kolor, którego użyłam do wykończenia kapturka i dołu poncza.

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Komplecik dla "Małego Legionisty" ;)

Kompletnie nie znam się na piłce nożnej i nadal nie pojęłam, po jaki grom z jasnego nieba tylu dorosłych facetów ugania się po zielonej trawie, kopiąc się po kostkach i tarzając w błocie za jedną piłką?!? 
Osobiście z piłki nożnej lubię tylko to, że bezkarnie można podczas "oglądania" meczu dziergać nie przejmując się tym, że ktoś (jakiś mężczyzna), będzie coś chciał ;) Trzeba tylko uważać, żeby podczas niekontrolowanych skoków i niezapowiedzianych ryków nie pogubić oczek ;D
Mężczyźni mają chyba zakodowaną opcję "piłka nożna" w genach ;) To jakaś niekontrolowana mutacja musi być ;P
Nasz rodzinny Mały Legionista - Jaś też tak ma ;)
Zrobiłam mu komplecik i mam nadzieję, że nie pokręciłam kolejności kolorów, 
bo się Mały Kibic gotów na ciotkę obrazić, albo co jeszcze gorszego? ;)
Tak małego modela w domu, na stanie nie posiadam, więc prezentacji udziergów dokonał misiek ;)
 Rękoczyny nr 4/2015 (55) i 5/2015 (56)
Zużyłam trzy motki Baby Merino, na nauszniki czapeczki zabrakło mi zielonej włóczki, więc musiałam spruć i połączyć z białą ;)
Szaliczek wydziergany jest pojedynczym ściągaczem, z pojedynczej włóczki. Czapeczkę robiłam podwójną nitką ściegiem francuskim, wykończyłam szydełkiem.

Mam nadzieję, że spodoba się Jasiowi i choć trochę pomoże mu w powrocie do zdrowia.

Mitenki i czapka

Wydziergałam sobie mitenki wg mojego ulubionego wzoru z Karismy 55 - tej samej co ponczo;) Zostały mi dwa moteczki, nie mogłam dopuścić, aby mole (albo jaka inna zaraza), je pożarły ;)
 Poza tym prawie namacalnie czułam, że ponczo bez mitenek jest niekompletne ;) 
Jeden motek włóczki to 50 gr, a jedna mitenka to 28 gram ;) więc na dwie mi zabrakło włóczki. Napoczęłam kolejny moteczek, ale z kolei zabrakło mi na... aaa... czapkę? Czapkę dla mnie?!?! Kupiłam ich parę w swoim życiu, ale żadnej nie nosiłam ;)
Zrobiłam sobie czapkę, rodem z pierwszej połowy lat 80-tych:D
Zapomniałam o ich istnieniu, a osobiście nosiłam taką jako nastolatka;) (była biała z brązowym żakardem) 
I to była jedyna czapka, którą nosiłam ;)
Ostatnio na ulicy widziałam kobietę w takiej czapce:) Nie wiem, czy to powrót do przeszłości, czy przywiązanie tej kobiety do lat młodości, ale... 
Właśnie "ale" ;) zabrakło mi na czapkę włóczki:( A że ostatnio dostałam w "spadku" kilka motków włóczek niewiadomego pochodzenia, a jedna z nich komponowała mi się kolorystycznie z Karismą Mix - Dropsa, to wykończyłam i ozdobiłam czapkę odrobinkę ciemniejszą włóczką, na "macanta" - również wełenką. Jednak żeby wszystko się komponowało mitenki również przyozdobiłam szydełkowym łańcuszkiem :)
I tak oto powstały Rękoczyny nr 2/2015 (53) i 3/2015 (54).
Czapka ma ten sam motyw ozdobny, co mitenki.
Wywijany brzeg czapki w tym modelu jest obowiązkowy;) a sposób jej noszenia typowy dla lat 80. ;D 
 Nakrycie głowy jest damskie, choć model ze zdjęcia ma lekką kozią bródkę - ten typ tak ma ;P 

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Ponczo - Rękoczyn nr 1/2015 (52)

Pierwszy w tym roku ukończony udzierg ;)
Zaczęłam co prawda w zeszłym roku, ale skoro liczę tylko te ukończone, to ponczo jest tegoroczne ;P
Z jakiej włóczki i wg jakiego wzoru dziergane, podałam w poprzednim poście. 
Teraz mogę tylko zaprezentować całość :)
 
Ponczo jest cieplutkie i wygodne, ale (męskim zdaniem), lekko grrrryzie... mnie nic nie gryzie ani nie podgryza :D
Rozważałam wprowadzenie lekkiej modyfikacji wzoru, która polegała by na wszyciu po bokach suwaków;)... nadal rozważam ;D