poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Słodka Landrynka ;D

I co ja, biedulka miałam zrobić z tą ogromną ilością różowej włóczki, przecież żaden z moich chłopców nie da się wbić w taką słodycz ;D
Mnie, z racji wieku, też już chyba nie wypada ;)
Dobrze, że dzieci mojej siostry miały dość sumienia i postarały się już o małe, śliczne dziewczynki ;)
Dzięki ich wyrozumiałości, czasem mogę wykorzystać dziecięce kolory włóczek ;D 
Tym razem "padło" na Lidzię :D
***
Ale do rzeczy ;)
Kołowiec w wersji mini zaczęłam dokładnie tak samo jak w wersji "dorosłej" ;) 
od 8 oczek.
Ja robię to tak: nawijam sobie na mały palec włóczkę, raz, bo potem ściągam włóczkę, aby zmniejszyć dziurkę do minimum ;) szydełkiem robię 8 półsłupków :) Następnie złorzecząc pod nosem, tak żeby nikt nie słyszał, przekładam te osiem oczek na druty skarpetkowe, mniejsze od docelowych (zmieniam na większe po 6-7 okrążeniach) ;) i jednocześnie przerabiam prawymi oczkami  :) 
W następnym okrążeniu wtykam, nadal marudząc pod nosem, markery, jeden inny, początkowy i siedem takich samych ;) a po każdym markerze dodaję narzut :) kolejne okrążenie przerabiam samymi prawymi bez dodawania oczek :) Oczka dodaję w co drugim okrążeniu, po każdym markerze :) i tak do znudzenia, gdy ma to być plandeka, bo gdyby miał z tego jednak wyjść sweterek w wersji mini, to należało by  zrobić miejsce na rękawki ;) 
I w tym oto celu "radośnie" przerabiam sobie te prawe oczka, aż uzyskam w 1/8 okręgu 20 o. Przekładam te 20 o., na niteczkę pomocniczą i nabieram na prawy drut 20 o., ale przy pomocy tymczasowego łańcuszka szydełkowego :D 
Następnie przerabiam dalej, przez kolejne 2 części z ośmiu, te prawe oczka i przekładam kolejne 20 o., na niteczkę i za pomocą łańcuszka nabieram 20 oczek :)
Po tym zabiegu, dalej przerabiałam w okręgach te prawiuśkie oczka, 
aż do 36 o., w 1/8 okr. 
W okrążeniu, tym bez narzutów ;) robiłam 3 o. z 3 o. :) potem znów jedno okrążenie prawymi i w kolejnym pozamykałam oczka szydełkiem - półsłupkami. 
Wykończyłam brzeg szydełkową falbaneczką :D
1 półsłupek, 3 słupki w jedno oczko, 1 półsłupek, 3 słupki w jedno oczko...itd.
 Czas na rękawki :)
Przełożyłam 40 o. na druty, zaznaczając niteczką koniec/początek okrążenia, pod paszką, żeby nie było widać miejsc odejmowania oczek. 
Zaczęłam rękawek od przerobienia ozdobnego okrążenia 
3 o. z 3 o. ;) 
 Oczka odejmowałam przerabiając co 11 okr., następująco: 1 o.p, 2 o.p razem na prawo, oczka prawe, aż do trzeciego oczka przed markerem, 2 o.p razem, 1 o.p. Potem 10 okrążeń prawymi i w jedenastym znów odejmowałam oczka :) 
Wykończyłam rękawki tak samo jak brzeg sweterka :)
Kołowiec lekko zblokowałam. 
Właściwie, to zależało mi tylko na "wyprostowaniu" brzegu, 
bo pięknie się zwijał, tak, coś na kształt rozgwiazdy ;) 
A że nie znam składu włóczki, obawiałam się, że zakończy się pruciem, bo nie da się zblokować... ale udało się :)
Kolor sweterka dopiero na ostatnim zdjęciu jest najbliższy "prawdzie" ;)
 Sweterek "Słodka landrynka" dla małej i przesłodkiej Lidzi :)
Niestety zdjęć na modelce nie będzie, bo upały nie pozwalają rocznego malucha, wcisnąć w sweterek ;)
***

Oczywiście nie może być za słodko, bo może zemdlić ;)
Moja Naughty Doll w ogrodowym kamuflażu ;)




Rękoczyn nr 29/2015 (80)
Dane techniczne:
Włóczka: różowa "Alaska" ALWO, Farbpartie Nr 825, 100gr/340m - zużyłam "mikroilość" ;D
Druty nr: 3,5
Szydełko nr: 3


piątek, 21 sierpnia 2015

Marian i Barbarella ;)

Tym razem nie mam niczego większego do pokazania, ponieważ z nabytej, drogą internetową, zachłanności ;) pozaczynałam kilka projektów jednocześnie :D
Oczywiście wcale mnie to nie martwi :D 
Szkoda mi tylko, że na ten pomysł, co to mi się jawi niewinnie pod kopułką nie mam już wolnych żyłek do drutów ;P
W związku z powyższym, twardo postanawiam, że póki nie skończę, minimum pięciu z zaczętych robótek, nie zaczynam kolejnej!
I tej wersji będę się trzymać!
Postanowione :D

A póki co przedstawiam, oto:
Marian Klucznik
Marian właściwie powstał z niczego ;) ale za to w pięknych okolicznościach przyrody ;D
Breloczek zrobiłam z odrobiny włóczki, która przeznaczona była na działkowe znaczniki do robótki, resztki pomarańczowego kordonka na włosy (trzy w pięciu rzędach), i stringi! ;D 
Tak! Stringi! 
Bo poważny Marian Klucznik nie może pomiędzy zwykłymi kluczami pętać się z gołym "fiuterkiem" ;) 
Oczy ma wyłupiaste, wytrzeszczem okrutnym spowodowane, bo go te majty piją ;) 
Marian, jak widać myślący jest, głowę ma słusznych rozmiarów, wypchaną jakimiś skrawkami nitek i jedną chusteczką higieniczną ;) 
żeby mu się te nitkowe zwoje nie rozprostowały za szybko ;D
Uśmiech z kilku bawełnianych nitek, razem do kupy splątanych ;)
Kamizelkę z odrobiny wstążki opalonej zapalniczką na około, żeby się nie siepała ;)
A że Marian to elegancki facet jest, posiada muchę:D 
całą srebrną... z babcinej szlufki od szlafroka ;D
Powstał z fragmentów świata dziewiarskiego, ale za to w nagłej potrzebie ;) 
Małżonek Mój Osobisty uprzejmie wziął i był zdewastował dziadkowi breloczek do kluczyka...

Jest jeszcze 
Barbarella
Jakiś czas temu zrobiłam jej spodnie i golf, ale zupełnie o tym zapomniałam ;)
Dopiero szukając jakiejś włóczki, "znalazłam" to ubranko. 
Ku rozpaczy Szczurka ubrałam lalkę :) w te upały? w wełnę? - do zdjęcia oczywiście ;) ale dziecko zachwycone nie było ;)

***
Oświadczam uroczyście, w tym poście, iż żadne istoty, mniej czy bardziej ożywionej materii, nie ucierpiały z powodów przegrzania, lub niewygody wszelakiej ;D
Nie odpowiadam, za obuwie - szpilki Barbarelli ;D





poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Kolejny kołowiec,

tym razem caluśki niebieskofioletowy, lekko ażurowy 
i nie dla mnie, tylko dla siostry mojej - Dorothei :) 
Kołowiec zrobiłam z pojedynczej nitki, dzięki temu, jest mięciutki i lepiej się układa. 
Zużyłam prawie dwa motki włóczki, został mi niewielki kłębuszek.
Udzierg całkiem wakacyjny. 
Dział się w trasie, na autostradzie i na plaży, w promieniach słoneczka, 
przy akompaniamencie szumu fal i gwaru rozmów człowieczych (niestety) ;)
Kończyłam go już jednak w domu, bo przez ten skwar, 
to nawet dziergać mi się nie chciało ;)
Przy zwężaniu rękawów, za centymetr posłużyła mi komórka ;) co długość odejmowałam 2 oczka ;) powtarzając trzy razy, czwarty raz - komórka na szerokość i ściągacz francuzem ;D
Zdjęcia niedzielne, leniwe, w popołudniowym słonku, nie tak prażącym, 
ale na zakładanie swetra zdecydowanie jeszcze za wcześnie ;)
 Tajemnicza Donna Pedro z Krainy Deszczowców podczas kontroli stanu wilgotności ściółki leśnej ;)
 Aż żal patrzeć, jak wszystko powysychało :(

Kilka ujęć kołowca z tyłu.
z rozpiętymi skrzydłami...
 ...i ze złożonymi ;)
 ...na luzie ;)
hihihihi...
i zadkami do przodu(?)
 Pani w ciapki, sunia w ciapki, trawnik w ciapki... ;)
Lato z ptakami odchodzi, 
Wiatr skręca liście w warkocze...
;)


Rękoczyn nr 28/2015 (79)
Dane techniczne:
Włóczka: 2 motki YanArt Rhapsody, kolor niebieskofioletowy (337), 25% wool i 75% acrylik, 200 g/540m.
Druty nr: 5


piątek, 14 sierpnia 2015

Pawlaczowe wykopki;) i wspomnień czar ;P

Dziecię moje musi, a skoro musi, to siła wyższa, bo podsufitowa ;D
Ale żeby "musi" się uskuteczniło, trzeba pokonać pewne trudności,
 związane z wykopkami na wysokościach ;)
W wyniku owych poszukiwań, pawlacz został prawie całkiem opróżniony 
ze swojej zawartości ;)
Zawartość wylądowała, na stosie, na podłodze...
Mimo tego, że Katowski strój był poszukiwany, wyroku na stosiku nie wykonano;)
Dziecię musi, że teraz zadowolone, może spokojnie straszyć dzieci na obozie ;)
***
A ja "wniebowzięta" razem pisane ;)
Radości doznałam ogromnej "odkrywając" przy okazji, jakimi dobrociami wypełniony był ten zapomniany przez wszystkich podsufitowy mebel ;)
 Druty plastikowe na żyłce nr 3,75 i aluminiowe nr 3,5 :)
Aluminiowe nadają się jeszcze do użytku, ale plasikowe się "obierają", schodzi z nich warstwami plastik?!?
Włóczki w różnych kolorach, szary, czerwony, ciemny zielony, melanż, róż, krem. A szare kłębki, to połączenie dwóch nitek, jasnej i ciemnej szarości.
Ciemno szary "Simil Mohair", 100% acrilico, Made In Italy. Motek, wg banderolki stu gramowy, ile metrów w motku i jaki numer koloru, czy numer produkcyjny? 
A to już słodka jemnica producenta ;) tusz całkiem wyblakł.
Melanż, aż dwa moteczki :)
Cztery niteczki skręcone w jedną :) Dwie białe, szara i czarna:)
Jest to włóczka wyprodukowana w USA przez firmę Coats & Clark inc. z Jacksonville. Kolor 772 marble, seria 390 0668, 100% orlon acrylic fiber, 4-ply knit and crochet yarn, 85 grams. Na banderolce jest też instrukcja prania. Producent zaleca druty nr 8, czyli "nasze" 5;) podaje też ilość oczek i rzędów na 1 inch ;) za to metrażu nie znalazłam w tych 85 gramach;)
Wreszcie różowa włóczka "Alaska" ALWO, Farbpartie Nr 825, 340 metrów w 100 gramach, druty 2-3. Opis składu włóczki się nie zachował ;)
Włóczka kremowa (maleńki kłębek), był tego samego rodzaju:)
Wiem, bo z tej włóczki osiem lat temu zrobiłam dla Szczurka czapeczkę z ogromniastym pomponem :) A że mało miałam kremowej włóczki to połączyłam z różowym :) 
Szaliczek jest różowy z kremowymi frędzelkami.
Pamiętam, jak Szczurek dreptał w tej czapeczce... taki mały szkrab z ogromnym pomponem... wszyscy się oglądali za nim ;D
ech
A dzisiaj? 
Właśnie wrócił ze swojego pierwszego obozu zuchowego...
… zdobywając barwy szczepowe, parę sprawności i całkiem przy okazji  miliony śladów po komarach;)

*****
A skoro na wspomnienia mi się zebrało, to przytoczyć tematycznie wypada;)
Moja Lalunia w wieku 5 m-cy :-)