poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Polowanie na pokemony ;D

Wszędzie teraz rozpanoszyły się te małe "szkodniki" - Pokemony ;)

Jeden taki mały, Pikachu ukrywał się w zaroślach, u Dziadków na działce :D
  
Nieświadomy istniejącego zagrożenia opuścił na chwilkę swoje bezpieczne schronienie...
 i został złapany przez Strasznego Stwora...
 Stwora ogrodowego - Hektora Ogrodusa I ;P
Biedny maleńki Pikachu  musiał się strasznie przerazić ;D


***

A z technicznego punktu widzenia, to było tak:
na początku było marzenie dziecka ;) wpisałam więc w wyszukiwarce zlepek słów "czapka/pikachu/pokemon"... i jak już się tak do woli naoglądałam, to przystąpiłam do kombinacji ;D
Czapkę zaczęłam robić od góry. Zawsze mam problem z rozmiarem czapki, a robiąc od góry przynajmniej mogłam kontrolować ilość dodawanych oczek ;)
Zaczęłam od ośmiu oczek (zupełnie jak kołowiec), oczka dodawałam w parzystych rzędach robiąc narzuty, które w nieparzystych rzędach (albo odwrotnie), przerabiałam jako oczka prawe przekręcone :)
Mniej więcej w połowie kształtowania "dekielka", ograniczyłam dodawanie oczek o połowę .
Gdy na drutach miałam 106o., zaczęłam robić pojedynczym ściągaczem, bo dziecko w porę wyraźnie zaznaczyło, że czapka ma być komfortowa(?!) ;)
Robiłam dalej w okrążeniach, do wysokości brwi (no, prawie), po czym luźno zamknęłam 30 oczek, nad czołem. Dalej przerabiałam już w rzędach. Na końcu każdego rzędu przerabiałam dwa oczka razem. Żeby uzyskać ładny łuk na karku, przerobiłam tył kilkoma rzędami skróconymi. Również oczka tyłu luźno pozamykałam :)
 
Czapeczkę wykończyłam i-cordem. 
Oddzielnie tył, oddzielnie przód :) 
Z przodu i-cordowe wykończenie przeciągnęło się odrobinkę;) w sznureczek, na którym zawisły "pokebole" - niezbędne i absolutnie wymagane ;D 
 Oczy i policzki zrobiłam szydełkiem i doszyłam do czapki.
Uszy:
Nabrałam 18o. Przerobiłam 10 rzędów, w co drugim rzędzie dodając, na początku i na końcu, po jednym oczku, aż do 26o. Potem zrobiłam cztery rzędy bez dodawania oczek. Następnie zaczęłam zwężać uszy, przerabiając dwa oczka prawe razem, na początku i na końcu rzędów, w co czwartym rzędzie. Zmieniłam kolor włóczki na czarny, gdy na drutach miałam 16o.  - końcówki uszu muszą być czarne ;)
Zszyłam uszy i przymocowałam do czapki.

Całość została zaakceptowana z entuzjazmem i chęcią natychmiastowego noszenia :D


***
Kropka nad... 

To Wy, poganiajcie sobie, za tymi, jak im tam... pokemocośtam, a ja w tym czasie, zrobię to, co mi najlepiej wychodzi...
... odpocznę :D



Rękoczyn nr 30/2016 (129)
Dane techniczne:
Wzór: Radosne kombinacje własne, na podstawie zdjęć i rysunków dostępnych w necie :D
Włóczka: Mila, tureckiej produkcji; 50% wełna, 50% akryl; 100g/230m; kolor żółty (320) oraz resztki akrylowych włóczek w kolorach: białym, czerwonym i czarnym :)
Druty nr: 4
Szydełko nr: 3




wtorek, 23 sierpnia 2016

Kwadratura koła ;D

Wakacje, wakacje... ;)
i po... ;)

Czas wracać do "normalnego" życia? ;P

***

"Ogoniasty - ten sweterek marzył mi się od dłuższego czasu..."
Tak zaczynał się ten post, w zeszłym roku, gdy był jeszcze roboczą wersją ;D 
a sweterek widoczny na zdjęciu powyżej był radosnym początkiem ogoniastego :)
Dzisiaj po ogoniastym śladu nie ma, zresztą tak samo jak i po filiżance, którą w tanecznym rytmie spadając z półki, kolumna "ubiła", całkiem na śmierć ;D 
Kwiatek przeżył w lekko okrojonej wersji ;) z czasem odrósł, a nawet zakwitł ;)
Za to "kóńcepcyja" sweterka się zmieniła, bo ogoniastego, co prawda w innym wydaniu, ale ukończyłam/mam/posiadam, i nawet z uwielbieniem noszę, a kołowców zawsze mało, szczególnie w takim wydaniu ;D

Zaczęłam więc szydełkiem, od ośmiu półsłupków :)
Potem przerzuciłam się na nowiuśki nabytek druty Neko 
(zakupiłam je w SklepIK-u). 
Pisałam o nich pod koniec października, nie myśląc nawet, o możliwości zakupu w Polsce, a tu proszę - SĄ! - u Agi :)
 Kolejnym krokiem oczywiście było przełożenie oczek na druty z żyłką - tak normalnie, jak u ludzi :)
Dziergałam sobie mój kołowiec, po każdym markerze robiąc narzut :) 
Sweterek "skręcał" w prawo ;)
Dotarłam z ilością oczek do schematu i zgodnie z nim zaczęłam robić narzuty przed markerami :) 
Sweterek "skręcił" w lewo...
(odnoszę dziwne wrażenie, że już to przerabiałam ;))
Uchichrałam się i postanowiłam, że pruć nie będę, 
bo teraz "skręt" jest "po mojemu" ;D  
jestem praworęczna, ale wszystko mieszam w lewą stronę ;D
Sweterek dziergałam sobie powolutku, w całkiem różnych okolicznościach przyrody :)
Aż pewnego, ciepłego i słonecznego dnia "odkryłam", że (jak zwykle) zabraknie mi włóczki :( tym razem na rękawy ;)
To, że mnie zabraknie, to właściwie już nic dziwnego, ale zabrakło tej włóczki w pasmanteriach :(
Po dwóch tygodniach dokupiłam włóczkę i dokończyłam sweterek :) 
Zużyłam dwa caluśkie moteczki po 100g, i (dokładnie) 52 gramy niteczki z trzeciego motka :)
Zdjęć będzie duuużo...
nie mogłam się zdecydować, które wybrać :D
 Sweterek na plaży,
na spacerze,
przy kwiatkach,
 w locie ;)
na ławeczce,
i w krzywym zwierciadle ;D
W zestawieniu z różami, które dostałam od Małżona Mojego Osobistego :D
Zrobiłam kilkanaście zdjęć, ale żadne z nich nie oddało wyjątkowego koloru kwiatów.
 

***

 
Cóż za uderzające podobieństwo ;)
Stryj Leo i Dolly ;D
Shih Tzu - w dosłownym tłumaczeniu to Psi Lew ;)

Rękoczyn nr 29/2016 (128)
Dane techniczne:
Wzór: Honeysuckle by Sarah Hatton
Włóczka: Midara Angora2; 750m/100g;  50% mohair, 30% acryl, 20% virgin wool; kolor lawendowy (718).
Druty nr: 4,5
Wymiary sweterka: po przekątnej 160 cm :) bez blokowania:)