poniedziałek, 4 września 2017

Dollynka-Wylinka czyli reakcja alergiczna po szczepieniu przeciw wściekliźnie :o(

Tym razem zupełnie z innej beczki, ani dziewiarsko, ani lalkarsko ;o) 
za to całkiem z życia zwierzęcia mojego osobistego wzięte :o)
Ku pamięci mojej, choć może się przydać innym miłośnikom czworonogów. 
Oby nie!
Postaram się dowcipnie przedstawić problem, 
chociaż, tak całkiem do śmiechu, to nam nie było.

Oto moje czworonożne stworzenie - suczka imieniem Dolly, z przydomkiem "Wyłupek", nadanym przez mojego "Pierworodka", z racji wyłupiastych oczu, 
co oczywiście jest całkiem naturalne u psiaków tej rasy ;o)
Jak powszechnie wiadomo, szczepienia psów przeciw wściekliźnie są w Polsce obowiązkowe - co do tego nie ma żadnych wątpliwości, poza tym warto je robić dla bezpieczeństwa naszego i naszych pupili.
Zdarza się jednak, że takie zwierzę, szczepione od zarania dziejów taką samą szczepionką, uprzejmie raczy się na nią uczulić. 
Tak, uczulić!
A wtedy nie jest to już takie zabawne
Obustronna opuchlizna mordki Dolly była ogromna, skóra na faflach napięta do granic wytrzymałości, a przy dotyku twarda jak kamień :o( Obrzęk szybciutko objął także okolice oczu :o(
Nie wiem, co czuła moja Lalunia, trąc mordką o dywan, łapkami obejmując pyszczek i usiłując zdjąć sobie to coś, co ją uciskało i trzymało za mordkę ;o) mogę sobie tylko spróbować to wyobrazić... z pozycji alergika ;o)
🐶
Zdjęć opuchniętego psiaka nie będzie ;o)
🐶
Oczywiście natychmiast udaliśmy się do weterynarza, gdzie Dolly dostała adrenalinę i sterydy (!) 
Niestety innego wyjścia nie było :o(

Za to ciąg dalszy wziął i nastąpił ;o)

Trzy tygodnie po podaniu sterydów, w miejscu  iniekcji, czekała na nas "niespodzianka"!?!
Gołe udo! 
I nie żeby kurze. Psie! A ściślej sucze ;o)
Kolejna wizyta u lekarza - na łysinkę "posterydową", dostaliśmy krem na bazie sterydów - tak dla odmiany ;o)
Krem, po którym kępka włosów widoczna na zdjęciu powyżej, przestała istnieć, dowodem zdjęcie poniżej ;o)
Żeby nie było wątpliwości, kremu użyłam 1 (słownie: jeden) raz!
Reszta "leczenia" polegała na pielęgnacji i obserwacji stanu skóry oraz nadziei na odrośnięcie włosów, a przynajmniej na nie powiększanie się "golizny".

Cztery tygodnie po szczepieniu zaczęły Dollynce, nieśmiało odrastać ciemne, pojedyncze włosy ;o)
Pięć tygodni po szczepieniu ;o)
Myślałam, że mam coś ze wzrokiem i nie widzę białych włosów, tylko te ciemniejsze ;o)
 Sześć tygodni po szczepieniu ;o)
Ale jak widać wzrok, choć nadszarpnięty z lekka wiekiem, nie zawiódł mnie :o)
Moja sunia w wyniku działania sterydów zmieniła umaszczenie?!?
W miejscu ukłucia igłą nadal nie odrastają włosy, co widać na zdjęciu poniżej ;o)
Siedem tygodni po szczepieniu ;o)
Uff ;o) 
Moja sunia zdążyła przed pierwszymi jesiennymi chłodami "opierzyć" się na nowo ;o)
Ruda łata z białą plamką wewnątrz, a wszystko to pośrodku jasno umaszczonego uda ;o)))


Bilans?
Strata owłosienia :o(
Zyskanie nowego przydomka - "Dollynka-Wylinka" 
i zmiana  koloru włosów ;o) z białych na rude ;o)
Finansów nie wspomnę ;o)

A może by tak opatentować pomysł? 
Jaka to byłaby oszczędność na farbie do włosów ;o)
jeden zastrzyk sterydowy i zamiast siwych, rude włosy ;o)


Żarty - żartami, ale w przyszłym roku problem wróci w okresie szczepienia przeciw wściekliźnie, w dwójnasób :o( bo zanim zaszczepię psa, będę musiała znaleźć odpowiednią szczepionkę :o(


15 komentarzy:

  1. Odkad moj pies zachorowal na mocznice, na skutek podania Furosemidu (w celu "leczenia" serca) - przestalam uwazac weterynarzy za nieomylnych....Zreszta tak samo jak lekarzy. Szukam w internecie rozwiazan alternatywnych - leczenia ziolami, akupunktura, homeopatia itd. Psy swietnie na nie reaguja. Polecam Ci przekopac internet nt. Polecam tez strone psiediety.pl - bardzo poprawila stan zdrowia mojego 13-latka... A weterynarzy odtad trzymam z daleka. Niewapliwie nie chodzi im o zdrowie mojego psa, ktorego skazali "na straty" nie umiejac zastosowac nic ponad sterydy, antybiotyki, kroplowki itd.

    Douczam sie nt ziololecznictwa, homeopatii, leczenia odpowiednia dieta i szukam godnych zaufania specjalistow.

    Kto ma bowiem zadbac o nasze zdrowie oraz naszych zwierzakow, jak nie my same?

    Powodzenia w poszukiwaniu wiedzy nt zdrowia Dolly:)
    Zuza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mocznica to przewlekła choroba nerek i żadne, za przeproszeniem, ziółka nie pomogą:( a furosemidum jest lekiem silnie odwadniającym, czyli moczopędnym. Przy płynie w osierdziu... ale ja lekarzem nie jestem, a każdy sam podejmuje decyzje;)
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  2. Biedna psinka! Z moim kotem i z córką też mam bardzo niemiłe wspomnienia jeśli chodzi o szczepienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poza zmianą umaszczenia nic jej nie jest :) to pierwszy incydent "poszczepienny" z którym się zetknęłam.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  3. Przykro, że Was spotkała taka niemiła historia i biedna psinka nacierpiała się. Z weterynarzami różnie bywa, zazwyczaj nie lubią, kiedy się mówi, że własna wiedza i terapia przynoszą efekty. Najważniejsze, że futro odrosło :)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że tak tylko się zakończyło:)
      Do weterynarzy należałoby dodać aptekarzy, księgowych, inżynierów i wiele więcej innych zawodów ;) wszystko zależy od ludzi, a nie od zawodów ;)
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  4. Historia mrożąca krew żyłach. Dobrze, że sierść odrosła.

    OdpowiedzUsuń
  5. Historia z serii ,,niemożliwe, a jednak". Najwazniejsze że maleństwo wyzdrowiało. A sierść, no cóż unikatowa i niepowtarzalna. Gorąco Cie Monia pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różne przypadki chodzą po ludziach i psach;) tak Elu, najważniejsze, że sunia jest całkiem zdrowa:)
      Pozdrawiam cieplutko Elu:)))

      Usuń
  6. Szczerze się zdziwiłam. Nie reakcją alergiczną, bo np po roku malowania paznokci hybrydą okazało się, że jednak mam uczulenie :/ Albo je nabyłam... hm... sama nie wiem jak to jest. No, w każdym bądź razie, fajnie, że nic poza rudym owłosieniem się nie stało. A nawiązując do ostatniego wątku - rude za siwe - piszę się!
    Pozdrawiam, Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak sobie myślę, że czas na zmiany;) Psia łata inspiracją? ;)
      A z tymi alergiami to naprawdę różnie bywa, moje dziecię wraz z pełnoletniością osiągnęło "odporność";) tak w 90%, ale to zawsze coś:)
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  7. Z zapartym tchem czytałam o biedaczce Dolince i jej problemach...No cóż a może to jej psi proteścik przeciw szczepieniom. ja tam przeciwko nie jestem, a plamka rudości wygląda fajnie. To taki jesienny image. W końcu to kobieta, stale w jednym kolorze nie wytrzyma...Całuski serdeczne i gładki dla Dolinki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stęskniłam się za Tobą Gabrielo:)
      Wiesz, że też mi przyszło na myśl, że natura (babska w postaci psa), podpowiada że czas na zmiany ;D Hihihi
      Serdeczności Gabi:D

      Usuń
  8. najbardziej szkoda tylko Suni!

    OdpowiedzUsuń