piątek, 11 kwietnia 2014

A wszystko to...

... przez Intensywnie Kreatywną ;) Ona to we własnej osobie poczyniła takie "szkody" w moim domostwie ;) osobiście (przy braku świadomości i udziału własnego), przyczyniła się do mojego "fiksum-dyrdum" na punkcie dziergania ;)
Gdyby nie jej chusta w ananasy (cudo), gdyby nie łopatologiczne tłumaczenie, gdybym nie uparła się, że Teściowa moja Osobista będzie dumnie w niej paradować w Boże Narodzenie... gdyby doba była ciut dłuższa ;) wtedy nie kończyłabym moich Ananasków o 3:30 rano... 
... mogłabym tak długo gdybać ;) Faktem jest to, że chęć dziergania nie przeszła mi w całkiem naturalny sposób, czyli po trzech, czterech z trudem wydzierganych ciuszkach ;)....

Zrobiłam chustę w Ananasy, potem Echo... potem zaczęłam szukać wzorów z obłędem w oczach... jest mam... Haruni :D...
Echo :)
Oczywiście po drodze, niby przypadkiem "zrobiłosię" ;) kilka innych maleńkich cudów ;P Bo nie można robić "nic" ;) Małżonek Mój Osobisty, gdy chciał zwrócić na siebie moją uwagę, odzywał się do mnie : "oczko prawe, oczko lewe"... skutkowało :D
 Moja Barbarella dostała szydełkowe sukienki ;)
 Kochany Aniutek cieszył się przez chwilkę tęczowym otulaczem i mufką, podszytymi białym futerkiem... ;(
Mamcia dostała zielone pokrowce na poduszki... poczynione wg nauki Ani z crochet.pl :)

I seria otulaczy ;)
Otulacz z kapturem dla Justynki :D
Ażurowy otulacz z bąblami dla Agnieszki :D
Brzoskwiniowy otulacz dla cioci Marylki :D
Granatowy dla Jolusi :D


I jeszcze cukierkowy owijacz z kapturkiem dla Paulinki. 
Zdjęcie tego nie oddaje, ale owijacz jest w pięknym różowym i turkusowym kolorze. Obrębiony jest kolorową włóczką ze srebrną nitką:) Model na zdjęciu jest "rodzaju" męskiego ;) z braku "pod ręką chrześnicy, musiałam (do zdjęcia), posłużyć się własnym dzieckiem ;D

Oczywiście po raz kolejny dałam się namówić na "Razemrobienie" Intensywnie Kreatywnej ;) Sweterek miał być piękny... 
... zgodny z opisem i naukami ;)
Ale, że to był mój pierwszy sweterek  (nazwijmy to),w dorosłych rozmiarach ;) skończył jako bluza z kapturem ;) 
Włóczki mi zostało akurat na kapciorki:) Wzór znalazłam "U Antoniny", a właściwie nie wzór, tylko piękne gotowe kapciuszki, w których natychmiast się zakochałam. A że moje kochane suczysko, w tak zwanym międzyczasie pożarło, zupełnie przez przypadek, moje stare kapcie, to... ...leży przy nowych ;D


Słoneczna bluzeczka w drobne kwiatuszki "zrobiłasię" w ciągu tygodnia :)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz