czwartek, 10 kwietnia 2014

Listopad 2013

Coś muszę robić, by zamordować z zimną krwią;) narastające poczucie traconego, przepływającego przez palce czasu;)... 
Po długaśnych poszukiwaniach, obserwacjach, grzebaninach w internecie..., że o przemyśleniach i kole do roweru nie wspomnę ;) ... olśniło mnie uprzejmie... niby niechcący ;P...
Przecież ja umiem robić na drutach!
No i się zaczęło;)
Owijacz i mitenki - to na początek;)
No, ale skoro ja mam, to i dziecku należałoby „cosik” udziergać;)... proszę bardzo ;) chłodem powiało, to czapeczkę i szaliczek musi dziecko mieć :D
To były miłe „złego” początki;)

Dziecko (jak dotąd), jest dumnym posiadaczem: kapci, sweterka na specjalne zamówienie, które (to zamówienie), kosztowało mnie jak nic pół roku życia, zanim skończyłam;) pokrowca na mp4 do kompletu, kamizelki do szkoły z monogramem... ;)
Bo Cliper z Minecrafta jest smutny i nikt go nie kocha... a to na jego cześć miałam zrobić sweterek, który musiał mieć pięć odcieni zieleni... z brązami nie dałam się wrobić i stanęło na jednym kolorze ;)... No to Małżonek Mój Osobisty wymyślił kapturek ;) Oczywiście nie obyło się bez błędów, bo przewidywania też należy się nauczyć, lub pruć ;)

Babcia zażyczyła sobie nowiuśkiego ubranka dla Margolci (lalki), czerwone miało być... to jest ;)
Mikołaj z wielkim workiem zaczął się już zbliżać... a szał dziergania osiągał szczyt ;) Więc z ogromną satysfakcją i zadowoleniem wewnętrznym, zewnętrznie okazywanym bez najmniejszej żenady ;) zabrałam się za... oczka prawe, oczka lewe, czasem narzucik lub kilka oczek razem, poprzez oczka środkowe do przekręconych i tych schodzących z drutu jak leci ;D...

Prawe, lewe, 16 na prawo..., prawe lewe, brzegowe... amok...
A może a... motek ;))))
...aaa a może? Ananasy ;D
To moja pierwsza chusta, zawiera całe mnóstwo błędów... i koralików ;)... ale jestem z niej bardzo zadowolona :D żeby nie napisać dumna i blada, ze skromności, tej wrodzonej nie wspomnę ;D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz