poniedziałek, 1 września 2014

Cwana Gapa i Nymphalidea

Ukrywam się :D
Pani moja powiedziała, że kwalifikuję się do prania bo śmierdzę jak "kanałowego szczura skarpeta stara, wielokrotnie używana" ;D 
Nie widać mnie?!? 
A już na pewno nie widać gdzie się zaczynam... a gdzie kończę ;P

*** /// ***

A na drutach... Nymphalidea by Melinda VerMeer - oczywiście tłumaczenia Truscaveczki :D Moje są schematy, bo łatwiej mi się z nich robi ;) Tym bardziej, że dziergam z tak zwanego doskoku ;) pomiędzy innymi mniej zajmującymi zajęciami ;)
Szal będzie granatowo-biały, galowy ;) Przeznaczony jest dla nauczycielki muzyki, zamiast kwiatów na Dzień Nauczyciela:D

Jak przydatny dla kobiety może być "gekon" w mężowskim samochodzie sprawdziłam w niedzielę ;) "Przykleiłam" sobie schematy i spokojnie dziergałam, nie przejmując się zupełnie tzw., "wykruszeniami" w jezdni,  :D  (na marginesie: "wykruszenia" w jezdni zasadniczo różnią się od dziur;) za wykruszenia nie należy się odszkodowanie za uszkodzenie samochodu) 
Korki na Warszawskich ulicach też można pracowicie i twórczo "zagospodarować" ;)

***///***
Dokonam tylko, jak to moje dziecko mawia "aktulizacji" i wkleję zdjęcia ukończonego szala :) W naturalnym świetle widać, że użyłam nie czarnej, ale granatowej włóczki :)
 Nie dysponuję własnym manekinem, torsikiem tudzież tzw., "denatką", czy innego rodzaju truchłem ;) Czasem korzystam z uprzejmości kamiennej niewiasty i okrywam jej zimne ramiona, mięciuchną wełenką ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz