wtorek, 3 maja 2016

Filipinka, czyli UFO-k ;)

Od zawsze, odkąd pamiętam, czyli tak mniej więcej od zarania dziejów, a może i nawet jeden dzień dłużej...;) mniejsza o czas, ważne jest to, że kocham je pod każdą postacią, przy kurtkach, bluzach, koszulach, swetrach. Mogłyby również być przy koszulach nocnych, a nawet, dla zdesperowanych przy... skarpetkach lub stringach ;)))
Mowa o kapturach.
Kapturach małych, dużych, średnich i tych całkiem ogromnych, typowych lub nie ;)
Urodziłam się nie w "nietuiteraz", bo najbardziej podobają mi się ogromne kaptury przy pelerynach, takich do ziemi… elfickich... tak, najbardziej w tych ;)
ehhhh
Zdjęcie ze str: https://lt.wikipedia.org/wiki/Arvena

Chwila rozmarzenia 
i
bolesne zderzenie z rzeczywistością ;)

Taka pelerynka raczej mało praktyczna by była, na przykład w drodze do pracy... Tramwajem... ;) 
"Paniusia weźnie se te ścierwo z podłogi, bo kolega się troszkę zaplątał i wyrżnąwszy facjatom o trotuar, do pionu postawić się nie może" ;)))...
Scenka rodem z Wiecha ;) 
A moją pelerynkę szlag by trafił, razem z zawartością ;)

***
Mnie za to uprzejmie kaptur ze sweterkiem, dla odmiany praktycznym, trzepnął tak skutecznie, ze oprzeć się mu nie mogłam ;)
Zrobiłam go więc na swój własny sposób, ale na wzór tego tu cuda :)

Próbkę zrobiłam, jak się należy, starannie 14.10.2015 ;)
Wyboru większego nie miałam, skoro chciałam zrobić sweter na "oko" ;)
Doszłam do wniosku, że z moim małym, ale jednak doświadczeniem jestem w stanie zadowolić własną próżność i uzupełnić moją garderobę o kaptur ze swetrem na podstawie zdjęć ;)
Sweterek zaczęłam robić (na tymczasowym łańcuszku szydełkowym), od karczka w górę, po drodze modyfikując troszeczkę otwory na "przyczłapy" górne ;) 
Nie wyrabiałam pach, robiłam prosto, ale za to wykończyłam brzegi i-cordem :D
"Moje" nagie gałęzie na plecach dalekie były od ideału, ale były "moisze" i cieszyły ;)
"Już" 24 kwietnia 2016 roku zabrałam się za wykończenie "Ufa" i okazało się, że zabraknie mi włóczki na rękawy ;( 
Zamówiłam i czekałam na dostawę z sercem na ramieniu ;)
W trakcie czekania na dostawę włóczki zaczęłam, coraz bardziej krytycznym okiem, przyglądać się wytworowi moich rąk ;)
Przymierzyłam. 
Ubrałam Denatkę, oglądałam z bliska i daleka, z przodu i tyłu... 
Nawet do wniosku doszłam! ;)))
Rozmiar uniwersalny mi wyszedł - rodzinny ;D 
Nic dziwnego, że włóczki na rękawy mi zabrakło ;)

Sweterek z UFO-ka przeszedł w niebyt :) 

Dlaczego Filipinka? - wyjaśnienie w następnym poście ;P

***

Na pocieszenie mam Misię dla Natalki ;)



***
Wykąpana i pachnąca Lalunia :)
Z przerażeniem w oczach ;)
Zagrzmiało!
tylko jeden raz ;D







Rękoczyn nr: 23/2016 (122)
Dane techniczne:
Wzór: Misia dla Natalii ;)
Włóczka: Himalaya Dolphin Baby, 100% polyester, 100g/120m, kolor (80303) jasno różowy. 
Szydełko nr: 5  






15 komentarzy:

  1. Piękna Miska Monia, a sweterek zapowiadał się interesująco...Mnie by zabolało:-). Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Elu :)
      Musiałam :( ale już odrobiłam ;) i miałam okazję wprowadzić poprawki ;)
      Pozdrawiam serdecznie :)))

      Usuń
  2. Chyba nie będziesz go pruła Moniko? Szkoda by było, zapowiada się fajne swetrzysko :)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprułam. Do ostatniego oczka :)
      Ale nie poddałam się, robię go od początku :D
      Pozdrawiam Małgosiu :)

      Usuń
  3. Twoje gałęzie na plecach wyszły super. I tak na oko calosc też wygląda dobrze. Ale skoro jest źle to trzeba pruć. Zal jest, ale efekt końcowy na pewno będzie oszałamiający :-)
    Pa, Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Marto :) oby to oszołomienie w szok się nie przekształciło ;)))
      Pozdrawiam serdecznie :D

      Usuń
  4. Bardzo fajny sweter wyplotłaś. Pokaż koniecznie te gałęzie co je tajemniczo kaptur zakrywa.Ja też uwielbiam kaptury i na moich drutkach Los Hervideros siedzi. Na wczorajszej wyprawie rowerowej bardzo mi był potrzebny, a jeszcze nie gotowy!Lalunia wystraszona, sezon burz to dla piesów niefajny czas. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Gabi :) Pokażę, jak tylko ukończę wersję poprawioną ;) No, niestety, co roku to samo :( a jak skończą się burze, to zaczną się fajerwerki na Sylwestra ;)
      Serdecznie pozdrawiam :D

      Usuń
  5. Hmmmm... szkoda, że musiałaś pruć. Bardzo mi się podoba Twój sweterek - mam nadzieję, że nie zrezygnujesz z jego wydziergania i zrobisz mniejszą wersję - doskonałą.
    Drzewo na plecach - wspaniałe!
    I ja uwielbiam wszelkie kaptury :-)
    Misia słodka :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie żałuj Kasiu, prucie było koniecznością ;D
      Dziękuję i pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  6. Znowu prucie? Ostatnio ta czynność przypadła Ci do gustu;)) Ładny kolor tej włóczki:) Kaptury są fajne ale przy swetrach raczej ich nie chce za to przy płaszczykach - jak najbardziej:) A polecam robić ze zdjęć bo można się przy tym świetnie bawić:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak czytałam na blogach, u dziewczyn "włóczkowych", to teraz jakaś "epidemia popruta" panuje ;) to się zaraziłam ;)
      W moim przypadku, robienie ze zdjęć zaczyna się od rysunków, szkiców, przeliczeń i Bóg raczy wiedzieć od czego jeszcze, a i tak uprzejmie się "rąbłam" w wyliczeniach ;) ale nie ma tego złego...
      Pozdrawiam serdecznie Basiu :D

      Usuń
  7. Z ufokami to tak jest;) Oba zwierzątka wyglądają słodko:) U nas grzmiało i poszło bokiem;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorzej, że tych UFO-ków zostało mi jeszcze trochę :(
      Tu grzmi codziennie, będę miała dużo zdjęć suni z wywalonym jęzorem ;D
      Dziękuję i serdecznie pozdrawiam :D

      Usuń
  8. sweterek hmmm:))) Juz nie mogę doczekać się efektu końcowego ! Powstaje cudo!!! Misia słodka i urocza:) Pozdrawiam serdecznie i zyczę dobrego weekendu <3

    OdpowiedzUsuń