I co ja, biedulka miałam zrobić z tą ogromną ilością różowej włóczki, przecież żaden z moich chłopców nie da się wbić w taką słodycz ;D
Mnie, z racji wieku, też już chyba nie wypada ;)
Dobrze, że dzieci mojej siostry miały dość sumienia i postarały się już o małe, śliczne dziewczynki ;)
Dzięki ich wyrozumiałości, czasem mogę wykorzystać dziecięce kolory włóczek ;D
Tym razem "padło" na Lidzię :D
***
Ale do rzeczy ;)
Kołowiec w wersji mini zaczęłam dokładnie tak samo jak w wersji "dorosłej" ;)
od 8 oczek.
Ja robię to tak: nawijam sobie na mały palec włóczkę, raz, bo potem ściągam włóczkę, aby zmniejszyć dziurkę do minimum ;) szydełkiem robię 8 półsłupków :) Następnie złorzecząc pod nosem, tak żeby nikt nie słyszał, przekładam te osiem oczek na druty skarpetkowe, mniejsze od docelowych (zmieniam na większe po 6-7 okrążeniach) ;) i jednocześnie przerabiam prawymi oczkami :)
W następnym okrążeniu wtykam, nadal marudząc pod nosem, markery, jeden inny, początkowy i siedem takich samych ;) a po każdym markerze dodaję narzut :) kolejne okrążenie przerabiam samymi prawymi bez dodawania oczek :) Oczka dodaję w co drugim okrążeniu, po każdym markerze :) i tak do znudzenia, gdy ma to być plandeka, bo gdyby miał z tego jednak wyjść sweterek w wersji mini, to należało by zrobić miejsce na rękawki ;)
I w tym oto celu "radośnie" przerabiam sobie te prawe oczka, aż uzyskam w 1/8 okręgu 20 o. Przekładam te 20 o., na niteczkę pomocniczą i nabieram na prawy drut 20 o., ale przy pomocy tymczasowego łańcuszka szydełkowego :D 

Następnie przerabiam dalej, przez kolejne 2 części z ośmiu, te prawe oczka i przekładam kolejne 20 o., na niteczkę i za pomocą łańcuszka nabieram 20 oczek :)
Po tym zabiegu, dalej przerabiałam w okręgach te prawiuśkie oczka,
aż do 36 o., w 1/8 okr.
W okrążeniu, tym bez narzutów ;) robiłam 3 o. z 3 o. :) potem znów jedno okrążenie prawymi i w kolejnym pozamykałam oczka szydełkiem - półsłupkami.
Wykończyłam brzeg szydełkową falbaneczką :D
1 półsłupek, 3 słupki w jedno oczko, 1 półsłupek, 3 słupki w jedno oczko...itd.
Czas na rękawki :)
Przełożyłam 40 o. na druty, zaznaczając niteczką koniec/początek okrążenia, pod paszką, żeby nie było widać miejsc odejmowania oczek.
Zaczęłam rękawek od przerobienia ozdobnego okrążenia
3 o. z 3 o. ;)
Oczka odejmowałam przerabiając co 11 okr., następująco: 1 o.p, 2 o.p razem na prawo, oczka prawe, aż do trzeciego oczka przed markerem, 2 o.p razem, 1 o.p. Potem 10 okrążeń prawymi i w jedenastym znów odejmowałam oczka :)
Wykończyłam rękawki tak samo jak brzeg sweterka :)
Kołowiec lekko zblokowałam.
Właściwie, to zależało mi tylko na "wyprostowaniu" brzegu,
bo pięknie się zwijał, tak, coś na kształt rozgwiazdy ;)
A że nie znam składu włóczki, obawiałam się, że zakończy się pruciem, bo nie da się zblokować... ale udało się :)
Kolor sweterka dopiero na ostatnim zdjęciu jest najbliższy "prawdzie" ;)
Sweterek "Słodka landrynka" dla małej i przesłodkiej Lidzi :)
Niestety zdjęć na modelce nie będzie, bo upały nie pozwalają rocznego malucha, wcisnąć w sweterek ;)
***
Oczywiście nie może być za słodko, bo może zemdlić ;)
Moja Naughty Doll w ogrodowym kamuflażu ;)
Rękoczyn nr 29/2015 (80)
Dane techniczne:
Włóczka: różowa "Alaska" ALWO, Farbpartie Nr 825, 100gr/340m - zużyłam "mikroilość" ;D
Druty nr: 3,5
Szydełko nr: 3
Fantastyczny pomysł na taką mini wersje koła. Szkoda, że nie ma zdjęć na modelce. Serdeczności:-)
OdpowiedzUsuńDziękuję Elu :)
UsuńPozdrawiam serdecznie :)
Fantastyczna instrukcja. Bardzo lubię Twoją lekkość w wyrażaniu myśli, a psiunia słodziachna :-)
OdpowiedzUsuńBardzo ładnie dziękuję Renatko :)))
UsuńŚliczny sweterek :-) Wspaniały opis wykonania. Dla takiego maleństwa dzierganie to czysta przyjemność :-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.
Dziękuję Kasiu :) Nie dość, że czysta przyjemność, to jeszcze błyskawiczny rezultat ;)
UsuńPozdrawiam serdecznie: D
Ja na szczęście mam siostrzenicę bo generalnie nie noszę różowego, a dostałam w spadku dość fajną włóczkę. Kompozycja jesienna przeurocza na tym ostatnim zdjęciu ;)
OdpowiedzUsuńDziękuję Karolino :) Zostało mi tyle tej różowości, że muszę pomyśleć nad kolejnymi mini-udziergami :) tyle tylko, że w przemysłowej ilości ;)
UsuńPozdrawiam :)
Piekny różowy kołowiec.Ta jesienna kompozycja super.Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo, Małgorzato :D
UsuńPozdrawiam serdecznie :)))
Fajny sweterek ale ja różowego nie znoszę:) Czyli jedna robótka mniej:) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDziękuję Basiu :)
UsuńNooo, niby mniej, a jednak tyle samo ;P
Hihihi ;)
Pozdrawiam :)))
Sweterek cudny, a kolor energetyczny i wiek nie ma tu nic do rzeczy. Wszystko zależy od tego co się z takiej włóczki zrobi. Ja uwielbiam kolory i nie zwracam uwagi na opinie innych, jak mi się spodoba wściekły róż, to go założę i już! ;)))
OdpowiedzUsuńDziękuję Małgosiu :) mnie nie o opinię innych chodzi, tylko o własne samopoczucie ;)
UsuńPozdrawiam :D
Przepiękny ten sweterek:) A psina w jesiennej stylizacji wyszła odjazdowo:)))
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
UsuńDolly mogłaby psią modystką zostać, z takim poczuciem "piękna" ;)
Pozdrawiam :D