Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2015

Historia Szarego Motka Pana Jurka i szczurka :)

Obraz
Mury obronne Starówki wiosną.  Szkoda, że nie mogę, dołączyć do zdjęć pliku z zapachem kwitnących drzew... ;) Ale do rzeczy ;) Dawno, dawno temu, kiedy kwitły drzewa... ;D ... tak na wiosnę to było, w połowie kwietnia ;)
*** Mieszkał sobie na Warszawskiej Starówce, pewien przemiły starszy Pan... ... mieszka nadal i ma na imię Jerzy, posiada ogromną wiedzę i bardzo lubi się nią dzielić.  Jednym z powierników, ciekawostek, anegdotek i wspomnień Pana Jerzego, został Małżonek Mój Osobisty.  Zdarza się jednak, że rozmowy obu Panów zbaczają na zupełnie inne tory...   ... włóczkowe ;) Szary motek, najprawdopodobniej wełny, który trzymam w dłoniach, został zwinięty przez Pana Jerzego i posiada swoją historię ;) Wełenka znaleziona została przez Pana Jerzego, na krzaku w postaci stłamszonego i częściowo poprutego udziergu, przypominającego porozciąganą siatkę.  Pan Jerzy ulitował się nad ubłoconą i mokrą szarą "materią", wyplątał nitki z pomiędzy gałązek i zabrał do domu. Uprał znalezisko, wysuszy…

Kolejny komunijny udzierg ;)

Obraz
Szal w pierwszej wersji miał być zrobiony na podstawie wzoru  Spring Is Here by DROPS Design . Zmniejszyłam go jednak o 10 oczek, bo miała być to wersja komunijna, czyli dla dziewczynki w rozmiarze troszeczkę mniejszym od damskiego "S";) Szalo-narzutkę zrobiłam tylko oczkami prawymi, drutami nr 8 :) Z braku posiadania choćby najmniejszej dziewczynki ;) znów moim modelem został Szczurek ;)  Falbankę przy szyi zrobiłam na samym końcu, tym samym sposobem co falbankę na dole -  dwa rzędy *1oP, N* :D  Łańcuszkowym sznureczkiem można zawiązać narzutkę pod szyjką ;)  Sprawdziłam, wiązanie jest bardzo przydatne, bo dziewczynki są tak przejęte swoim świętem, że wcale nie zwracają uwagi na ubranko, a już na pewno na coś, co z uporem maniaka zsuwa się z ramionek ;)  Oczywiście nic z powagi chwili nie dotyczy Szczurka, którego te "dziewczyńskie" wdzianko łaskocze w brodę ;)  Szal ma około 150 cm rozpiętości i 50 cm wysokości. Jest bardzo "mięsisty", choć zużyłam na niego tylk…

"Śfyńskie" wyzwanie ;)

Obraz
Oj! Ciężko było, z oporami szło ;) właściwie powinnam chyba zaliczyć to dziergadło do UFO-ków ;) poza tym, że sprostać wymaganiom i wyobrażeniom dziecka, to nie lada wyzwanie, to omijałam koszyczek z robótką sporym łukiem ;) Sama poszewka nie była trudna, zrobiłam ją w jednym kawałku.  Miałam różne wizje, wykonania ryjka, oczu i uszu ;) ale stanęło na wersji szydełkowej :)
W planach był jeszcze zakręcony ogonek i uszy ;) z ogonkiem zrobił się jednak mały problem, bo podusia miała być dwustronna... to z której strony miałam ten ogonek zrobić? ;) Uszy odpadły, bo nie było ich na rysunku poglądowym ;) za to dziurki od nosa musiały być szare… choć, tego akurat na rysunku nie było ;)  Na zdjęciu, poszewka jeszcze "bez wyrazu" ;) Wg. Małżonka Mojego Osobistego wygląda jak "Kotlet wieprzowy bez panierki" ;D
I małe zbliżenie na kwiatuszek, który ma dłuuugą historię, a dostałam go od Kochanego Taty, Małżonka Mojego Osobistego :D I wcale nie cukruję, mój Teść Kochany, to Dusza nie c…

Komin... popruty ;D

Obraz
"Pozazdrościłam" Joli z Bajkowych koronek;) Kupiłam włóczkę i szydełko nr 5, dostałam instrukcję wykonania komina ze spuszczanymi oczkami + dwie inne, na sweterki ;) Skoro miałam czym i z czego, i jeszcze okazało się, że czasu wolnego też mam nadmiar, bo Szczurek przygarnął jakiegoś bezdomnego hong-konga (wirusa), i prócz leków dla niego, dostałam tydzień zwolnienia, to uprzejmie sobie zrobiłam komin ;)

Z jedną małą różnicą, mój komin zrobiony jest z kolorowej, a nie cieniowanej włóczki przechodzącej delikatnie z jednego koloru w drugi ;) tylko kolorowy, żółty, zielony, czerwony i niebieski  :) Wszystko, no prawie wszystko, mam jednokolorowe, to normalnie... zaszalałam, tym razem poszłam na całość ;)
Tak wygląda komin wydziergany ściegiem francuskim.  A tak po zamknięciu oczek - ja, już(!) po sześciu próbach zamknęłam je, te oczka. Trochę inaczej niż w przepisie, bo za każdym razem i przy każdej próbie zamknięcia ich (tych oczek) ;)  i zrobieniu łańcuszka, wykończenie wydawało mi…

Komunijna Luna :)

Obraz
To moja druga Luna.  Znów dziergana na wariackich papierach ;) Pierwszą robiłam na prezent ślubny, drugą na I Komunię św. mojej chrześnicy;) Niby miałam mnóstwo czasu na wydzierganie chusty dla mojej "Komunistki" ;)  ale żaden wzór mi nie pasował ;)  Właściwie w ostatniej chwili zdecydowałam się na Lunę, jest piękna, delikatna, elegancka i nie przeładowana ozdóbkami, koralikami, czy nadmiarem różnorodności wzorów.  Oj, bo ja uważam, że I-sza Komunia, to nie rewia mody i dzieci mają wyglądać skromnie - jak dzieci - czysto i niewinnie :)  Zdjęcia, to porażka, robione rano, przed komunią, bo w nocy chusta się blokowała, uprzejmie zajmując cały stół i okolice ;)  ale jak się robi na ostatnią chwilę, to się tak ma - dobrze, że z rozpędu nie ubrałam się w dwa różne buty ;) Wracając do chusty - naciągnęłam ją naprawdę mocno, choć trochę się obawiałam, czy pojedyncza nitka wytrzyma ;) Wzór powtórzyłam pięć razy, a to się znaczy, że chusta wyszła większa od tej pierwszej ;) Niestety nie miałam…

Jej Wysokość Księżniczka Cocachin ;)

Obraz
Elegancki, bardzo kobiecy sweterek, który powinna mieć każda kobieta,
 przynajmniej w ilości sztuk - jeden ;D
Moją Cocachinkę zrobiłam przekornie, oczywiście z grubszej włóczki, niż zaleca projektantka, ale za to zgodnie z upodobaniami kolorystycznymi Małżonka Mojego Osobistego :D i moimi zamierzeniami, noszenia sweterka przy każdej okazji i bez okazji też ;)
Stąd też wybór włóczki, może mało "szlachetnej" ale za to wytrzymałej ;) I tradycyjnie;) jak włóczka grubsza, druty o półtora numeru większe... to rozmiar mniejszy ;) Próbki nie zrobiłam, bo zachłannie rzuciłam się do dziergania ;) szkoda było mi czasu na pierdoły ;D

Wzór, jak zwykle, w wykonaniu Asji, jest rozpisany perfekcyjnie. 
Dzierga się bardzo przyjemnie i szybko, że o kompletnym amoku nie wspomnę ;)... ostatnia uwaga dla wtajemniczonych ;P
Ja "migusiem" dotarłam do rzędu oddzielenia rękawów od korpusiku :)
 Sweterek dzierga się naprawdę bardzo miło :) 
I wcale nie "lukrecjuję" (choć ta już na drutach) …