poniedziałek, 18 września 2017

Vivacity

UFff... 
wydziergałam kolejny sweterek wg pomysłu Asji Janeczek :o)
Sweterek Vivacity w pięknym, śmietankowym i granatowym kolorze ;D
 powstawał bardzo leniwie, w tak zwanym międzyczasie ;o) 
aż przerodził się w UFa ;o)
Zaczęłam go dziergać na początku maja 2015 roku, a skończyłam we wrześniu 2017 ;o)
 Robiłam sweter metodą na "C", pierwszy raz i chyba, a nawet na pewno, ten sposób wyrabiania rękawów, nie został stworzony z myślą o mnie ;o)
Szkoda mi było pruć :o( i pewnie dlatego sweterek trafił do siateczki z resztą włóczek i przerodził się samoistnie w UFa... ;o)
Pod koniec stycznia 2017 roku, wrócił do łask, na tle wizji nowej, niczego nie świadomej właścicielki :P 
 Po czym ponownie, na 9 miesięcy trafił w czeluście "niepamięci" ;o)
 We wrześniu nastąpiło szczęśliwe rozwiązanie ;o) i w pełni ukształtowany, gotowy do prezentacji sweterek ;o) ujrzał światło dzienne ;o)
 A nawet poczuł powiew świeżego wiatru ;o)


🍁🍄🍃🍄🍂

I jako kropeczka nad "i" moja Lalunia :o)
Cała, zdrowa i beztroska :o)



Rękoczyn nr 27/2017 (166)
Dane techniczne:
Wzór: Vivacity - Asja Janeczek
Rozmiar: "L"
Włóczka: Red Heart Baby, 100% acrylik, 50g/190m, kolor - kremowy (08528) i granatowy (08509)
Druty: 3,5 i 3 mm


poniedziałek, 11 września 2017

Marley w brązach ;o)

Wiem, nudna już jestem z tymi małymi formami, ale nic na to nie poradzę, że co zacznę robić coś dużego, to odkładam na bok po kilku dniach, tworząc sobie pokaźną stertę UFOków :o( 
Choć przyznam się nieśmiało, że powróciłam do sweterka zaczętego w 2015;)...

A póki co ;o)

Brązowy kołowiec
Właściwie to zrobiłam go jako drugi w kolejności ;o) jako uzupełnienie do spódniczki :o)
Spódniczka wyszła ciepła, to samo przez się, się rozumie, że sweterek był niezbędny ;o)
Kołowiec dla lalki, dziergałam dokładnie tak samo jak dla "człowieków";o) 
z tym tylko, że rękawy i brzeg swetra wykończyłam pojedynczym ryżem :o)
Żeby sweterek tworzył komplet ze spódniczką,  udekorowałam go jaśniejszym kolorem włóczki, listkiem i szydełkowymi łańcuszkami, wzdłuż narzutów kołowca :o)
Spódniczkę również zrobiłam na drutach,
 wykorzystując wzór pieguskowy, w poprzek :o)
Z jednego z boków nabrałam  oczka i dorobiłam górę ;)
Trochę mi nie wyszło i musiałam dorobić kawałek "ozdobnego" paseczka, do którego przyszyłam jedną część zatrzaska :o)
Cała spódniczka zapinana jest z boku, na zatrzaski, ukryte pod boczną, ozdobną plisą ;o)




poniedziałek, 4 września 2017

Dollynka-Wylinka czyli reakcja alergiczna po szczepieniu przeciw wściekliźnie :o(

Tym razem zupełnie z innej beczki, ani dziewiarsko, ani lalkarsko ;o) 
za to całkiem z życia zwierzęcia mojego osobistego wzięte :o)
Ku pamięci mojej, choć może się przydać innym miłośnikom czworonogów. 
Oby nie!
Postaram się dowcipnie przedstawić problem, 
chociaż, tak całkiem do śmiechu, to nam nie było.

Oto moje czworonożne stworzenie - suczka imieniem Dolly, z przydomkiem "Wyłupek", nadanym przez mojego "Pierworodka", z racji wyłupiastych oczu, 
co oczywiście jest całkiem naturalne u psiaków tej rasy ;o)
Jak powszechnie wiadomo, szczepienia psów przeciw wściekliźnie są w Polsce obowiązkowe - co do tego nie ma żadnych wątpliwości, poza tym warto je robić dla bezpieczeństwa naszego i naszych pupili.
Zdarza się jednak, że takie zwierzę, szczepione od zarania dziejów taką samą szczepionką, uprzejmie raczy się na nią uczulić. 
Tak, uczulić!
A wtedy nie jest to już takie zabawne
Obustronna opuchlizna mordki Dolly była ogromna, skóra na faflach napięta do granic wytrzymałości, a przy dotyku twarda jak kamień :o( Obrzęk szybciutko objął także okolice oczu :o(
Nie wiem, co czuła moja Lalunia, trąc mordką o dywan, łapkami obejmując pyszczek i usiłując zdjąć sobie to coś, co ją uciskało i trzymało za mordkę ;o) mogę sobie tylko spróbować to wyobrazić... z pozycji alergika ;o)
🐶
Zdjęć opuchniętego psiaka nie będzie ;o)
🐶
Oczywiście natychmiast udaliśmy się do weterynarza, gdzie Dolly dostała adrenalinę i sterydy (!) 
Niestety innego wyjścia nie było :o(

Za to ciąg dalszy wziął i nastąpił ;o)

Trzy tygodnie po podaniu sterydów, w miejscu  iniekcji, czekała na nas "niespodzianka"!?!
Gołe udo! 
I nie żeby kurze. Psie! A ściślej sucze ;o)
Kolejna wizyta u lekarza - na łysinkę "posterydową", dostaliśmy krem na bazie sterydów - tak dla odmiany ;o)
Krem, po którym kępka włosów widoczna na zdjęciu powyżej, przestała istnieć, dowodem zdjęcie poniżej ;o)
Żeby nie było wątpliwości, kremu użyłam 1 (słownie: jeden) raz!
Reszta "leczenia" polegała na pielęgnacji i obserwacji stanu skóry oraz nadziei na odrośnięcie włosów, a przynajmniej na nie powiększanie się "golizny".

Cztery tygodnie po szczepieniu zaczęły Dollynce, nieśmiało odrastać ciemne, pojedyncze włosy ;o)
Pięć tygodni po szczepieniu ;o)
Myślałam, że mam coś ze wzrokiem i nie widzę białych włosów, tylko te ciemniejsze ;o)
 Sześć tygodni po szczepieniu ;o)
Ale jak widać wzrok, choć nadszarpnięty z lekka wiekiem, nie zawiódł mnie :o)
Moja sunia w wyniku działania sterydów zmieniła umaszczenie?!?
W miejscu ukłucia igłą nadal nie odrastają włosy, co widać na zdjęciu poniżej ;o)
Siedem tygodni po szczepieniu ;o)
Uff ;o) 
Moja sunia zdążyła przed pierwszymi jesiennymi chłodami "opierzyć" się na nowo ;o)
Ruda łata z białą plamką wewnątrz, a wszystko to pośrodku jasno umaszczonego uda ;o)))


Bilans?
Strata owłosienia :o(
Zyskanie nowego przydomka - "Dollynka-Wylinka" 
i zmiana  koloru włosów ;o) z białych na rude ;o)
Finansów nie wspomnę ;o)

A może by tak opatentować pomysł? 
Jaka to byłaby oszczędność na farbie do włosów ;o)
jeden zastrzyk sterydowy i zamiast siwych, rude włosy ;o)


Żarty - żartami, ale w przyszłym roku problem wróci w okresie szczepienia przeciw wściekliźnie, w dwójnasób :o( bo zanim zaszczepię psa, będę musiała znaleźć odpowiednią szczepionkę :o(