poniedziałek, 28 września 2015

Z Mchu i Paproci ;)

W pierwszej wersji poncho, miało powstać na podstawie Kropli Rosy, ale... ;)
gdy odebrałam włóczkę, którą w tym celu zamówiłam i organoleptycznie do niej podeszłam, przestało mi się jawić w głowie ;) 
Takie zgniłe zieloności, to raczej mchy przypominały niż krople rosy ;)
 Wróciłam więc na łono internetu i rozpoczęłam intensywne poszukiwania wzoru, który zadowoliłby moje wyobrażenie o wykorzystaniu tej włóczki ;)...
 Tak też, ponownie dotarłam do bloga Alicji - to oczywiście jest kopalnia wzorów i wiedzy, więc zawsze można coś znaleźć :D
"Wygrzebałam" coś na wzór liści oraz ptaszka - w oryginale żakardowego ;)
 
Przerobiłam listeczki i ptaszka lewymi oczkami, zamiast żakardem, a tam gdzie "wypadały" mi prawe oczka wrobiłam koraliki, 
żeby skrzydełkom nadać "połysku" ;)
Samego ptaszka obrobiłam dookoła szydełkiem, bo był praktycznie niewidoczny ;) 
Wg. Małżonka Mojego Osobistego, 
"ładna, przyczajona na grzędzie kura", mi wyszła ;)

Listki w tym wzorze, są jakby niedokończone. W całości to ładnie wygląda, ale jakoś nie komponowało mi się "płaskie" wykończenie poncha ;) 
Dokończyłam każdy listek osobno, tworząc tym samym nierówne zakończenie. 
Oczywiście wszystkie listki ślicznie pozawijały mi się do góry, więc obrobiłam je półsłupkami... nadal się zwijały... czarna rozpacz ;) wyglądały jakby ktoś zapomniał je podlać, jak susz ;)
Mając przed oczami wizję prucia (!) dokonałam jeszcze jednej, rozpaczliwej próby "prostowania" zarośli ;) 
obrobiłam brzeg, włóczką z włosem - mchem ;)
Mchem również wykończyłam mitenki i otulacz :)

Mitenki zrobiłam z tej samej włóczki, co główną część poncha.
Otulacz-komin z cieniowanej włóczki, kolory układają się inaczej, ale to ta sama nić, której użyłam w borderze poncha ;)
I tak powstało poncho "Z Mchu i Paproci" z dodatkami :D


***

Zamiast Żwirka i Muchomorka, 
moja Lalunia, świeżo po "praniu", 
też ładnie wygląda ;)




Rękoczyn nr 31/2015 (82) - poncho
Rękoczyn nr 32/2015 (83) - otulacz
Rękoczyn nr 33/2015 (84) - mitenki
Dane techniczne:
Wzór: wizja własna, przy wykorzystaniu ogólnodostępnych wzorów ;)
Włóczka: Alize Angora Gold, 80% Acrylic, 10% Mohair, 10% Wool, 100 g/550 m, kolor 554 - zielony i 4684 - odcienie beżu i zieleni; Rio Opus, 100% Polyester, 50 g/90 mm, kolor 1075 - khaki z "włoskiem".
Koraliki: Toho, round 80, ok 40 szt.
Druty nr: 3 i 4,5.

poniedziałek, 21 września 2015

Rozważnie, ale i romantycznie ;D

Jedwabne ananasy :)

***

Pineapple Delight by Larisa Valeeva - pierwsza moja chusta, którą zrobiłam razem z IK-Agą w grudniu 2013 roku :D
Dziergałam ją po nocach, w wielkim stresie, by zdążyć przed Bożym Narodzeniem. 
Wyszła ogromna. 
Była tak wielka, że aby ją choć trochę zblokować musiałam poświęcić okno, na czas jakiś ;) rozpięłam ją na zasłonach ;)...
Jak widać na załączonym obrazku, wybór włóczki nie do końca był trafiony ;) teraz już wiem, że do ażurów najlepsza jest włóczka jednobarwna ;)

Od tamtej pory przerobiłam już miliony, miliardy, a może nawet i tuziny oczek ;D
I powróciłam do Ananasków :) Tym razem z jedwabiu :)
Pośpiech przy dzierganiu z jedwabiu jest całkowicie zakazany ;)
Niteczka jest śliska i "żywa" ;) za to bardzo miła i miękka w dotyku :)
 Dziergałam sobie więc dzielnie, powolutku, ale wytrwale, wplatając ponad 240 koralików ;) 
 Rozważnie z przeznaczeniem romantycznym ;D
Tym razem nie mogłam pozwolić sobie na roztrzepanie, bo chusta miała bardzo konkretne zadanie do wykonania ;) 
 
 Normalnie chyba bym się zagryzła osobiście, własnymi zębami, gdyby przyszło mi dziergać ją od nowa ;D
 Ostatnie rzędy przerabiałam z duszą na ramieniu, co chwila zerkając, czy wystarczy mi niteczki na zamknięcie oczek.
Nitki wystarczyło, a z chusty jestem bardzo zadowolona :) 


***
Bagir mu było...
To jest jedno z ostatnich zdjęć Bagirka.
Ktoś, tam, na górze miał inne plany względem tego malucha :(

... a życie toczy się dalej...




Rękoczyn nr 30/2015 (81)
Dane techniczne:
Wzór: Pineapple Delight by Larisa Valeeva
Włóczka: Lotus Yarn, kolor - naturalny/jasne ecru, 100% jedwab, 50 g/500 m.
Koraliki: Toho 8146, round 60, kolor Ceylon lt Ivory, ok. 240 szt. (opakowanie w kadoro.pl - 10g., to ok. 160-170 koralików), oczywiście "pi x oko" ;)
Druty nr: 4
Wymiary chusty po blokowaniu: 200 x 48 cm


poniedziałek, 14 września 2015

Jesienny look lalek ;D

Miałam pomysł na śmieszną historyjkę, 
ale proza życia i nadmiar "radosnych" informacji zupełnie wyczyściły mi umysł :( 
Mam nadzieję, że to tylko chwilowe "zauroczenie" ;)
***
Jak w tytule ;)
Sylwie i Barbarella.
Kolory ubranek na pierwszym zdjęciu są najbliższe prawdzie ;)
Sylwie w nowej, słonecznej sukience :)
Barbarella w kostiumie :)
Obie lalki na tle wrzosu, który dostałam od Małżonka Mojego Osobistego :D
W lekkim zbliżeniu ;)
I sporym oddaleniu ;)
Jakim cudem ta lalka stoi pod takim kątem?
O chuście w następnym poście - na razie jest to tylko dowód na to, że prócz "przecinków", 
dziergam i większe rzeczy ;)

Sylwie, dostała też kołowiec, który na początku wyglądał jak mała meduza,
 ale "potraktowałam" ją żelazkiem ;)
Całość prezentuje się tak:
 I nawet z tyłu się prezentuje ;)


***
A do naszej zwariowanej rodzinki 10 września dołączył, mały, wystraszony i trochę "wypsiały" kiciuś-chłopczyk ;)
Ma bardzo poważne imię, którego ni jak, nie jestem w stanie zapamiętać ;) poza tym, że zaczyna się na "B" ;D
Czasowo zatrzymał się u babci :)
Jest słodki :)

hmmm
Borysław? Barnaba? Bronisław?
Jezus Maria, Bogumił! 
A! nie, ten to był z Niechciców... ;P


poniedziałek, 7 września 2015

Trzykrotki & Trojaczki ;)

Tak, jak w zeszłym tygodniu, dysponuję małymi formami, rękoczynów - "Przecinkami";) 
Duże projekty nadal w "produkcji" i jeszcze chwilkę to potrwa, bo chyba tym razem "pojechałam po bandzie" ;)

Przecinki są jednak nadal miłą odskocznią :D

Mam więc "Trzykrotki", nabyłam je sobie, osobiście, drogą zakupu, w kiosku, na pętli tramwajowej, ostatniego dnia wakacji...

...na pocieszenie ;)

Uroczystego nadania imion dokonał Małżonek Mój Osobisty ;)
 Jadwiga, Kazimiera i Stefania :D

Ubrane były koszmarnie, w jakieś skraweczki materiałowe z doszytymi rzepami :) imitowało toto sukieneczki! 
Brrr ;) 
Jak można produkować takie maszkarki dla dzieci?
Ubrałam więc moje "Trzykrotki", stosownie do wymogów mody obowiązującej w sezonie letnim ;)
Zdążyłam jeszcze wysłać je na krótkie wakacje, na Hawaje ;) z biurem podróży "Stare kalendarze" ;D
Jadwiga odpoczywała na cudownych plażach Waikiki;)
Kazimiera zauroczona była lokalną architekturą, zwiedziła Pałac ʻIolani w Honolulu ;)
Przez aktywność wulkaniczną oraz erozję, Hawaje posiadają fascynujące geologiczne cechy, którymi zachwycała się Stefania ;)
***


Dla równowagi dodam moje ulubione zdjęcie, co prawda zrobione było w zeszłym roku, pod koniec lata, nad naszym pięknym morzem :)
a zamiast "Trzykrotek" są "Trojaczki", ale... ;)
To zdjęcie kojarzy mi się z "Trzema mądrymi małpami" 
i nie o rodowód mi chodzi, a o...

... buty ;)

Każdy z "Trojaczków", ma inny sposób na ich noszenie ;)
Pierwszy od lewej nosi je zawieszone na szyi, 
środkowy w bocznych kieszeniach bojówek, 
a trzeci w tylnych kieszeniach spodni...


... ja osobiście, jeżeli już muszę, noszę buty na nogach ;P

***