poniedziałek, 29 czerwca 2015

Powstają powolutku...

... powoli, bo zostały mi samiuśkie prawe oczka. 
Poza nimi nic zupełnie się nie dzieje :(
Więc (wiem, nie zaczynamy zdania od "więc") ;), ale u mnie tym razem "więc"...
 bo nudą zieje ;)

Na dowód trwających prac, mogę tylko zademonstrować "wariacje na temat" mojego dziecka, który dorwał się do komórki i jej opcji, niechcący w ten sposób dokumentując "dzianie się" ;)
Wybrałam tylko te zdjęcia/ryciny, najbardziej nadające się do publikacji ;)

***

Poniżej widzą Państwo... fragment średniowiecznej sztuki  
zwanej szydełkowaniem ;)
W ten oto sposób niektóre białogłowy wypełniały swój wolny czas, tworząc niepowtarzalne dzieła "o mało co" sztuki ;)
 Kolejna rycina przedstawia sztukę zwaną dzierganiem, jej korzenie sięgają... a może, nawet i jeszcze głębiej ;) 
Chusty w tęczowych kolorach w rozmiarach derki końskiej ;) powstawały metodą dzierganą, przy użyciu dwóch lekko zaostrzonych patyczków ;)
 Powstawały również w szarościach ;) 
 Czasem niewiasty owe zwierzynę pokojową dekorowały z uwielbieniem, by cieszyły oczy i duszę pięknem swem (?) ;)
 A nawet przemawiały doń ludzkim głosem ;)
Jak widać, na załączonej rycinie, zwierzyna nawet umie udawać, że słucha ze zrozumieniem ;)... 
w tym momencie powinna się nad zwierzyną pokojowo ułożoną pojawić chmurka z napisem 
"Gdzie jest, jak rzepa kocham, ciasteczko specjalnie dla mnie przygotowane?"



Taaaa ;D
Poprzedni post krwawy, choć jak najbardziej rodzinny, ten z serii "wariacje na temat"...
... jak nic zamkną mnie w odosobnieniu, przynajmniej czasowym ;)




poniedziałek, 22 czerwca 2015

Świętowaliśmy ;)...

... a co, wolno nam ;) 
Tośmy świętowaliśmy... kolejną rocznicę urodzin "Pierworodnego" ;D
Tort był :) 
Na specjalne zamówienie ;) 
Kolejne specjalne zamówienie u Pani Kingi...

 Uwaga, zdjęcia dla osób niewrażliwych na piękno wewnętrzne ciała ludzkiego ;P

Mózg na tacy leżący, obok oczy i koniecznie... mucha i rurka do wysysania zawartości ;D
I co ja mam począć z taką ilością "szarych komórek"? 
Mucha pasąca się na mózgu, bądź, co bądź z "letka" już używanym, więc nie bardzo świeżym, ale smacznym ;)
 Co ja "pacze"?
Wyłupek?
 Takie te oczka rozbiegane troszeczkę ;)
Jedno oko na Maroko... drugie na Kaukaz ;)
Pani Kinga powiedziała, że mogliśmy się bardziej wysilić w wymyślaniu zamówienia, bo mózg, to żadne wyzwanie ;D
A myśmy tyle pomysłów odrzucili, planując podstępnie... ech ;)
elektrownia atomowa, bomba, krajobraz postapokaliptyczny, nie wspomnę o starej onucy garnizonowej (choć tą, to raczej nasza suczka, czasem przypomina), wielkiej sztucznej szczęce, rozplaćkanym zombie... 
... yyy 
to tylko kilka radosnych przykładów ;D
Stanęło jednak na mózgu, w odwecie za wesołe i wcale nie przerażające dzieciństwo młodszych braci "Pierworodka" ;D 
***
W sferze prezentowej przygotowania wyglądały tak :)
Trzeba uważać z wypowiadaniem na głos swoich marzeń, bo można "narazić" się na ich spełnienie i otrzymać w prezencie...
Kostki do Samochodu ;D
"Wieśtiuning"
hihihi

Misiek, godnie zastępuje Pierworodka w prezentowaniu najnowszych towarzyszy podróży wszelakich ;)
Po wstępnych negocjacjach, mój Pierworodek, uprzejmie wyraził zgodę na publikację wizerunku, pod jednym, małym warunkiem...
... że zasłonię mu oczy, czarnym prostokątem ;)
Kolor całkiem czarny nie komponował mi się na blogu, poza tym Pierworodek nie jest jeszcze poszukiwany. 
No, może czasem odrobinę zagubiony ;)
***
Niestety, nie mogliśmy się z Małżonkiem Moim Osobistym powstrzymać...
Pierworodku, bardzo Cię Kochamy, ale...
... sam rozumiesz ;)))
Słodycze łagodzą obyczaje? ;)

i
w lekkim zbliżeniu
Steve i Creeper
  

Pani Kindze bardzo ładnie dziękujemy 
za  pyszny tort, z uwzględnieniem obowiązkowej diety, za cudowną i pyszną realizację naszych durnych zamówień ;)
oraz za wyrozumiałość, cierpliwość i miłość do bliźniego też :D

Jedno, o co nie można! naszej rodzinki posądzić to...
... normalność ;D




Rękoczyn nr 25/2015 (76)
Dane techniczne:
Włóczka: resztki z pudełek zza zasłony ;)
Współpraca i wykonanie:
Stelaż główek: Małżonek Mój Osobisty i Hachi :)
Szydełkowanie: Jam Ci to uczyniła ;)
Doboru kolorystycznego włóczek dokonał: Szczurek ;)
Wsparcie duchowe i trafna krytyka: Młody ;)

Słodkie Rękodzieło:
Wykonanie i materiały: Kinga Filipowicz
Nadzór techniczny nad bezpiecznym transportem tortu, aby wstrząsu nie doznał: Hachi ;)
Pomysł i degustacyja: MYśmy go pożarliśMY ;D... i babcia też ;P 


A wszystko to przez Pierworodka - on jest wszystkiemu winien ;D
Jeszcze raz życzymy Ci wszystkiego najlepszego !!!


poniedziałek, 8 czerwca 2015

Krople Rosy...

Wzór jest darmowy a pod czujnym okiem Agi dzierga się bez najmniejszych problemów, nic tylko łapać druty i do roboty ;)
Jakiś czas temu kupiłam moher w kolorze fioletowym z myślą, że połączę go z inną cieniowaną włóczką w barwach niebiesko-fioletowych, na kołowiec dla siostry Dorotki. Ale to było zanim ukończyłam swój niebieski kołowiec ;) Dla siostry zrobię kołowiec z pojedynczej nitki, lepiej się układa, gdy jest luźniej zrobiony ;) a moher?... wziął i się został, bez przeznaczenia ;)
Ale, że ja nie potrafię skupić się od początku do końca nad jedną robótką, a zadowolenie moje zaczyna się od trzeciej, a kończy na czwartej(?) zaczętej robótce;) przy czym nie jestem wyjątkiem, a to bardzo cieszy, bo czasem zastanawiałam się, czy to normalne zachowanie, czy może należałoby raczej, zacząć kierować się w stronę gabinetu "odnowy psychicznej" ;D 
Chociaż... Małżonek Mój Osobisty twierdzi, że jeżeli chodzi o dzierganie, to przejawiam "pewne cechy nałogowca"! - cokolwiek nie miałby na myśli, mnie to sprawia przyjemność, a jak sprawia przyjemność i nikomu nie szkodzi, to się znaczy, że tak ma być! :) 
I tej wersji będę się trzymać :D
Ale wracając do moherku :)
Dysponowałam tylko trzema motkami, więc moje Krople Rosy musiały być odrobinę mniejsze.
Pierwszego motka wystarczyło mi dokładnie na 56 rzędów pierwszego schematu, przerobienie schematu drugiego i trzeciego :) 
Włóczka Elian Elegance, sama w sobie jest strasznie kudłata, włosek jest długi i zdarzało mi się wyskubywać niektóre kłębki, bo po prostu było ich za dużo. Kolor włóczki jest bardzo ciemny, troszkę się obawiałam, że przez to wzór będzie mało wyeksponowany, ale chyba nie wyszło tak źle ;)
 Blokowanie chusty, odbyło się w plenerze...
 z wykorzystaniem promieni popołudniowego słoneczka ;)
 Zaś do prezentacji chusty posłużyła mi Dolly ;) bo tym razem ja zapadłam na "działkowy niewygląd" ;) a ona zaczyna się prezentować ;D
 Oczywiście zapomniałam zmierzyć chusty, 
ale tak na oko ma ze 170 cm szerokości ;)
 Krople Rosy na Tatowych Irysach ;)
Kolor chusty raczej nie jest z "mojej bajki", ale za to Mateczka Kochana, Małżonka Mojego Osobistego zachwyciła się nim natychmiast :D i zaczęła wspominać jak po nocach, na szydełku robiła dla siebie spódnicę, która przy ziemi miała chyba z milion półsłupków ;) i była dokładnie w takim kolorze ;D...
Krople Rosy z irysów "powędrowały" na Mamine ramiona i tam zostały ;D... otulając ją i wspomnienia ciepłym fioletem :D 


*** 
Ale żeby nie było tak pięknie ;)
Dolly i ja :)
Dolly'sia odzyskuje swój urok (ten zewnętrzny - ma się rozumieć), po kąpieli, strzyżeniu i czesaniu, zaczyna przypominać psa, a nawet suczkę ;)



Rękoczyn nr 24/2015 (75)
Dane techniczne:
Włóczka: ELIAN ELEGANCE, kolor - ciemny fiolet - nr 3374, 65% moher, 35% akryl, 50g/190m - zużyłam prawie trzy motki.
Druty nr: 4
Wymiary chusty po blokowaniu: taaa... sklerozy nie mierzą jeszcze na metry ;)




poniedziałek, 1 czerwca 2015

Zielona Lukrecja

Na początku było...
... kilka precelków włóczynki...
Nie muszę pisać o uzależnieniu od dziergania, bo to przecież się "samoprzezsię"  się rozumie ;)
Wygląd bluzeczki po przerobieniu jednego precelka :)
 Dwa precelki to cały korpusik w rozmiarze 38(?)
nieee w rozmiarze 36! ;) ale tego dopatrzyłam się dopiero podczas "archiwizowania" schematów ;P
 Plus listwa wykończenia dekoltu :)
Do tego momentu nie zanotowałam żadnego problemu, wszystko jak zwykle, łopatologicznie przez Asję rozpisane, nic tylko oddawać się z uwielbieniem dzierganiu :) I pewnie dalej też nic nie sprawiłoby mi problemu, gdyby nie małe "ale"...
No właśnie "ale" ;D 
Został mi caluśki jeden precelek włóczki. Wzór jest bardzo, bardzo kobiecy i widziałam oczami wyobraźni, że bluzeczka bardzo ładnie komponowałaby się z krótkim rękawkiem :) "ale" co ja zrobię z resztą włóczki? Szkoda mi spisać na straty taką "cudowność". 
Ech...
Klamka zapadła ;) 
Założenie było takie: na każdy z rękawów przeznaczę po 50 gram włóczki ;)
Przewinęłam włóczkę w dwa równiutkie moteczki i z nich robiłam rękawki, zastanawiając się po drodze na ile wystarczy włóczki ;)
Moje obawy, byłyby jak najbardziej zasadne, gdybym robiła bluzeczkę w większym rozmiarze ;)
W rozmiarze 36(?) na obydwa rękawki zużyłam niecałe 50 gram włóczki :)
Na zdjęciu widać ile zostało z jednego, z 50 gramowych moteczków :)
Taaa, już sprawdziłam, moja umiejętność przelicznia potrzebnej włóczki, zatrzymała się w rozwoju, gdzieś tak, pomiędzy epoką kamienia łupanego a epoką brązu ;)))

I jeszcze guziczki?!?!
O! matko i córko ty moja!
Jakie guziczki?
Kwiatuszki, kaczuszki, motylki, okrągłe, podłużne, szklane, zielone, kontrastowe...?

Guziczki dobrały się same ;) 
Wtargnęłam, uprzejmie zresztą, do mojej ulubionej pasmanterii (Ha-Ry), z ogromnym uśmiechem na paszczydle :)... a tam! jedna ze ścian, caluśka "udekorowana" tylko guziczkami wszelkiej maści :D uśmiech mi się trochę rozmazał, bo zdecydować się na TE właściwe wcale nie jest tak prosto, tym bardziej, że do tej pory nie musiałam tego robić ;) 
Nieskromnie dodam, "żem zadowolona z siem łokrutnie" ;) tzn... z wyboru jakiego dokonałam;)
A że niecierpliwa ze mnie duszyczka, to nie mogłam się doczekać końca robótki i korzystając z pięknej pogody, kazałam sobie "natentychmiast" robić zdjęcia, z "przytuleniem" do drzewa ;)
Nie, żebym jakaś nadzwyczaj ekologiczna była, nie, co to to, to nie ;) po prostu drugiego rękawka jeszcze nie miałam ;)
 Lukrecja prezentuje się jednak, lepiej ode mnie, ale...
... po trzech dniach zdjęć...
 ... korekcie czerwonych oczu, moim ciągłym paplaniu , że o braku cierpliwości Małżonka Mojego Osobistego do mojego ciągłego wiercenia, nie wspomnę :) to, czym dysponuję musi tym razem wystarczyć ;)

W sprawie cudu* proszę udać się do najbliższej Parafii ;)



... a na początku było tylko kilka precelków włóczki... włóczki, w której jestem zakochana po samiuśkie kokardki ;D


* Jakim "cudem" ja się wbiłam w rozmiar 36, trzymając się ścisło wskazówek Asji??? No! tego, to już najstarsi Indianie/Górale (niepotrzebne skreślić), nie wiedzą ;D... parafianie też ;)



Rękoczyn nr 23/2015 (74)
Dane techniczne:
Rozmiar: 36 ;)
Włóczka: Malabrigo Sock - kolor 809 solis, superwash merino wool, 440 yards
Druty nr: 3,5 i 3,25